Serwis poświęcony refleksji nad (nowymi) mediami, edukacji medialnej oraz przemianom współczesnej kultury w oparciu o nowe narzędzia komunikowania. Jeśli chcesz współtworzyć serwis, skontaktuj się z nami: pedgds at univ.gda.pl

mikronacje- państwa których nie ma?

Zachęcam do obejrzenia krótkiego reportażu na temat wirtualnych państw. Nie, nie chodzi o second life czy inne podobne przedsięwzięcia. Wirtualne państwa są niekomercyjnymi, oddolnie tworzonymi symulacjami państwa. Być może warto analizować je również jako sieciowe gry symulacyjne, ale nie mają spójnych i jasnych reguł działania. Reguły są tworzone nieustannie, jak w realnym świecie- podstawą do ich tworzenia są pomysły mieszkańców, przekuwane w częściowo demokratycznym (demokratycznym lub zupełnie niedemokratycznym- w zależności od państwa) procesie politycznym na prawo, które reguluje większość obszarów działania mieszkańców i obywateli. Sami mieszkańcy mikronacji na sugestię, że grają w grę, często się oburzają, twierdząc, że "aktywność w wirtualnym państwie to coś więcej niż gra".



W filmie najciekawsze są wypowiedzi mieszkańców wirtualnych państw. Nie do końca zgadzam się z psychologiem, który patrzy na wirtualne państwa pod kątem kompensacji niemożliwych do zrealizowania potrzeb i zwraca uwagę na możliwość uzależnienia od internetu (cóż, większość młodych ludzi w sieci nawiązuje społeczne realacje, uczy się, czasami pracuje i znajduje również rozrywkę więc trudno powiedzieć, czy to już uzależnienie, a może zwyczajna cywilizacyjna konieczność).

Studeci, którym prezentowałem wirtualne państwa, w większości przypadków zapytani, czy chcieliby zamieszkać w wirtualu, odpowiadali: "nie, bo to za bardzo wciąga". Pewnie mają rację, działanie w dwóch rzeczywistościach równolegle jest trudne (niektórzy mieszkańcy v-państ działają w kilku mikronacjach). Uważam jednak, że wirtualne państwo może być świetnym narzędziem, a raczej środowiskiem edukacyjnym, które adaptuje realne instytucje i organizacje, pozwalając swoim mieszkańcom na aktywne ich przekształcanie, zmuszając do krytycznej oceny, co przekłada się na świadomość, że jakiekolwiek zmiany w tzw. realu są możliwe również jedynie przy aktywnym działaniu i nie ma jednej niepodważalnej wizji państwa. Może więc mieszkańcy polskich mikronacji, a w większości to gimnazjaliści, licealiści i studenci, będą siłą napędową krytycznego osądu rzeczywistości i dyskusji nad kształtem państwa. Wszak na co dzień konstruują swoje utopie współpracując z żywymi ludźmi.

Więcej o edukacyjnych aspektach wirtualnych państw powiem Wam pewnie za lat kilka, kiedy uda mi się skonstruować realną wersję mojej, na razie wirtualnej, pracy doktorskiej :)

Przy okazji zachęcam do odwiedzin Księstwa Sarmacji i jej autonomicznego kraju Mandragoratu Wandystanu, gdzie od miesiąca pełnię funkcję Prezydenta i jestem szefem Rady Komisarzy Ludowych ;)

4 komentarze:

Pawel pisze...

Bez znacznego zagłębiania się w temat w państwach wirtualnych brakuje mi jednego elementu - własności. I dlatego myślę, że mechanizmy funkcjonujące w second life (chociaż jest to projekt komercyjny) są bardziej zbliżone do rzeczywistości niewirtualnej. I niosą ze sobą też chyba poważniejsze konsekwencje bo angażują prawdziwe pieniądze. Czekam na moment, kiedy L$ będą miały wolnorynkowy kurs wymiany ;-))

GDS pisze...

Ale własność w państwach wirtualnych istnieje. Wszystko zależy od tego, czy funkcjonuje w danym państwie system gospodarczy, czy też nie. Całe szczęście, że wirtualna gospodarka mikronacji nie przekłada się na świat realny. To właśnie odróżnia mikronacje od np. Second Life- mikronacje są tworzone oddolnie i niekomercyjnie, wirtualne światy gier przeciwnie.

Przykładem wymiany międzypaństwowej może być śpiący obecnie Cintra Bank w Wandystanie. Można było tam wymieniać waluty kilku wirtualnych krajów, był to również bank Mandragoratu Wandystanu i Królestwa Natanii.

Anonimowy pisze...

http://www.izboria.tnb.pl/


a ja zapraszam do nas

Republika Francuska pisze...

Wirtualna Republika Francuska
http://rfr.ocom.pl
Zostań mieszkańcem.
Zapraszamy!